niedziela, 18 kwietnia 2021

Stęszew

90 lat pana Bronka w zdrowiu i w radości
Bronisław Boiński urodził się 28 marca 1930r w Poznaniu, gdzie mieszkali przez 4 lata. W 1934 wrócili do Będlewa, kiedy mama Stanisława odziedziczyła gospodarstwo po rodzicach, a ojciec Jan dokupił kilka hektarów ziemi, by razem zająć się pracą na rodzinnej ziemi.
Mieszkał i wychowywał się w Będlewie, gdzie ukończył szkołę. Miał dwóch braci Seweryna i Mariana oraz siostrę Helenę, z rodzeństwa jest najstarszy.
Nasz bohater po odbyciu obowiązkowej służby wojskowej, pomimo kuszących propozycji budowania sił wojska polskiego, poszedł za głosem serca i poślubił przedszkolankę Irenę Wachowiak, która pochodzi ze wsi Konary z okolic Margonina.
W 1953 roku w maju odbył się ślub cywilny w Stęszewie, a w czerwcu ślub kościelny w Margoninie. Po ślubie dostali działkę w Krąplewie, gdzie się wybudowali i 1961 roku zamieszali. Mieszkają tu do dnia dzisiejszego z najstarszym synem Andrzejem i synową Anną.
Razem wychowywali trzech synów Andrzeja, Krzysztofa i Marka, którzy obdarowali ich ośmiorgiem wnucząt: Anną, Maciejem, Karoliną, Patrycją, Agatą, Darią, Natalią i Samantą oraz osiemnastoma prawnukami. Najstarsi mają 17 lat Nikodem i Cezary, a najmłodsza ma 3 latka, to Rozalka.
Wszyscy członkowie mieszkają w Wielkopolsce, a najstarsza wnuczka z mężem i dwójką prawnucząt od lat mieszka w Irlandii.
Bronisław karierę zawodową rozpoczął w PGR Konarzewo. Po kilku latach był jednym z pierwszych pracowników POM w Stęszewie, gdzie do roku 1965, za porozumieniem, pomiędzy zakładami, zaczął pracę w zaopatrzeniu GS, w dziale zaopatrzenia. Pełnił tam różne funkcje do roku 1983, kiedy to rozpoczął pracę w ZEAS-ie, jako kierowca Gminnego autobusu dowożącego dzieci do Szkoły Podstawowej.
W dni wolne świadczył usługi na rzecz Klubu Sportowego Lipno wożąc i kibicując naszym zawodnikom

w ich sportowych zmaganiach.
W 2000 roku, kiedy ukończył 70 lat przeszedł na pełną emeryturę, by być silnym wsparciem dla swojej rodziny.

Objeżdżanie Najświętszego Sakramentu
– Panie, proszę spraw, aby życie mi nie było obojętne. Abym zawsze kochał to, co piękne. Pozostawił ciepły ślad na czyjejś ręce! – słowa tej religijnej pieśni niosły się ulicami Stęszewa w piątkowy wieczór, 27 marca.
Takie działanie było reakcją Rady Parafialnej Stęszewa na apel abp. Wacława Depo, metropolity Archidiecezji Częstochowskiej, który powiedział następujące słowa:
– Umieśćmy w oknach wizerunek Matki Bożej. Zachęcam wszystkich wiernych, by wzorem naszych przodków, w tych szczególnych dniach umieścić w oknach domów wizerunek Matki Najświętszej, zwłaszcza tak nam bliski i drogi wizerunek Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej, w której Bóg dał Narodowi Polskiemu przedziwną pomoc i obronę, a Jej święty Obraz Jasnogórski wsławił niezwykłą czcią wiernych. Nie ma być on magicznym amuletem, ale świadectw

em naszej wiary i modlitwy błagalnej za naszą Ojczyznę i wszystkie kraje objęte pandemią.
W Stęszewie pojawiła się chęć, by nie tylko wystawić obraz, ale pokazać mieszkańcom Najświętszy Sakrament.
Rada zorganizowała i udostępniła samochód typu pickup, na platformie którego umieszczono Hostię i ruszono w teren.
Na portalu parafii Świętej Trójcy już wcześniej można było przeczytać zachętę, aby mieszkańcy włączyli się w modlitwę o uwolnienie od epidemii. W apelu była też prośba, aby nie wychodzić z domów, ale zapalić w oknach świece.
– Oczekajcie na Jezusa, który będzie blogosławił – można przeczytać w apelu.
W dzień objazdu na postalu dopytywano, czy mieszkańcy są gotowi, bo za trzy godziny samochód hostią ruszy. Informacyjnie dodano, że niestety, nie uda się dojechać na każdą ulicę, ale będzie w każdej części miasta i na wioskach. Była też zapowiedź, że przejazd będzie transmitowany na żywo.
Już od popołudnia pojawiać się zaczęły na facebookowym portalu parafii komentarze. Przytoczymy niektóre:
Izabela Wawrzyniak napisała: – Będę czekała. Jezu ufam Tobie.
Alina Gatniejewska dodała: – Super. Tego nam teraz potrzeba, w tym trudnym czasie. Dziekujemy!
Potem mogliśmy przeczytać słowa Julity Wrzesińskiej: – Bardzo dziękujemy za super pomysł.
Rafał Grębowicz dodał: – Czekamy!
Kolejne były takie:
Elżbieta Kubiak: – Piękny pomysł. Jezu błogosławi nam.
Darek Nowak: – Bardzo dobry pomysł.
Halina Cieślak: – Dziękuję, czekam.
Grażyna Mieszała: – Niech Bóg nam błogosławi i Matka Najświętsza ma nas w opiece, w tym trudnym dla nas czasie.
Barbara Stańka: – Super
Renata Przybysz-Piskorz: – Super czekamy.
Zofia Gierut: – Super pomysł .
Elżbieta Karpisiak: – Czekamy na Ciebie Panie Jezu.
Grażyna Badke: – Piekny pomysł.
Małgorzata Chojnacka: – Dziękujemy.
Alina Kowalska: – I o to chodzi.
Lidia Szymkowiak: – Dziękujemy! Czekamy!
Małgorzata Nowak: – Czekamy na Ciebie Panie Jezu na ulicy Prusa! Jezu ufam Tobie!
Janina Perlicjan: – Wspaniały pomysł. Czekamy na Ciebie Panie Jezus.
Irena Sypniewska: – Bardzo dobry pomysł, popieram.
Monika Stachowiak: – Wspaniały pomysł. Czy ul. Kórnicka (przed torami) też będzie na trasie przejazdu?
Jarosław Sikora prosił takimi słowami: – Oczyść dobry Panie nasze ulice z tej zarazy.
Joanna Nadobnik: – Jezu błogosław nasza gminę i wszystkich jej mieszkańców!
Niektórzy mieszkańcy prosili, by pojazd z sakramentem przejechał ich ulicą. Tak napisali – Paweł Ratajczak i Katarzyna Borowska. Chodzilo o ulicę Narutowicza.
Izabela Wawrzyniak dodała, żeby dojechali jeszcze na ulicę Laskową.
Dorota Piątyszek napisała: – Jezu uratuj moją całą rodzinę, przyjaciół, znajomych i cały naród, a cierpiącym daj ulgę w cierpieniach.
Małgorzata Gigoń zapytała (jakiegoś respondenta):
– Wiesiu i co to da?
Organizatorzy z parafii odpowiedzieli:
– (..). Po prostu „wiara czyni cuda”, dlatego pewnie zdrowie też da.
Punktualnie o 19-tej samochód wyruszył spod kościoła. Skierował się w stronę ulicy Kościańskiej, a stamtąd pojechał na Witobel. Osoba dająca relację informowała oglądających, że już są na Podgórnej w Witoblu, potem dodawała, że mijają ulicę Chabrową i kierują się na Mosińską, by dotrzeć z powrotem do miasta.
Według zapowiedzi z plakatu Hostia miała pojechać jeszcze na Dębienko, Dębno, Krąplewo, Wielkąwieś i Zamysłowo, by od strony Motelu 2000 wrócić do Stęszewa.
Piętnaście minut od początku transmisji oglądających na Facebooku było kilkanaście osób. Później powtórki relacji obejrzało kilkanaście tysięcy.
Podczas całej wędrówki, na trasie roznosił się śpiew przekazywany z zainstalowanych na samochodzie głośników.
Przejazd Sakramentu był reakcją na opisywane wcześniej wezwanie biskupa, ale też na prośbę papieża Franciszka, skierowaną do chrześcijan wszystkich wyznań z całego świata, by modlić się o ustanie pandemii koronawirusa.
Ewa Noga-Mazurek

Gdy 29 marca 2012 roku urodziła się Oliwka, rodzina była bardzo szczęśliwa. Cieszyli się wszyscy. Dziewczynka była cudowna i bardzo ruchliwa. Nic nie zapowiadało, że spokój bskch zostanie zaburzony. Po pewnym czasie coś niepokojącego zaczęło się dziać z dzieckiem. Płakało w dzień i w nocy i nie dawało się uspokoić. Oliwka była zbyt mała i krucha, aby można było zwlekać. Rodzice mieszkający w Granowie udali się do lekarza. Dziewczynka została poddana serii badań. Niestety diagnoza była okrutna. Lekarze orzekli, że u Oliwki wystąpiło dziecięce porażenie mózgowe.
Zaczęła się walka z tą chorobą. Regularne stały się wizyty u neurologa. Niestety u dziewczynki zaczęły się też ataki epilepsji. Padaczki przytrafiały się kilka razy w tygodniu. Zdecydowana poprawa nastąpiła w 2019 roku, kiedy to lekarz zaordynował leki homeopatyczne. Ataki też się przytrafiają, ale rzadko.
Wszystko zostało podporządkowane walce z tą chorobą. Wsparcie dla Monkii, mamy dziewczynki – która na wskutek licznych nieporozumień rozstała się z mężem i wróciła do rodzinnego domu – dali jej rodzice.
Zgodnie z sugestią lekarza najbliżsi zadecydowali, że trzeba podać dziecku komórki macierzyste. Pozyskali honorowego dawcę, ale okazało się, że nie pasują do organizmu dziewczynki i poszły do „banku”. Koszt tego zabiegu wyniosły ponad 30 tys. złotych. Pomoc rodzinie w zebraniu środków na ten cel zaoferowała Szkoła w Granowie. Dodatkowo zbierano datki podczas turnieju piłki nożnej w Grodzisku Wlkp.
Nadal trwała walka o stworzenie Oliwce, jak najlepszych warunków do życia. Były dojazdy do Kościana, aktualnie do Grodziska na rehabilitację. Korzystano z komory hiperbarycznej. Do domu sprowadzono specjalny wózek, krzesełko i pionizator. Wszelkie te starania pozwalają trzymać przy życiu ukochaną Oliwkę.
Niestety nie ma z nia werbalnego kontaktu. Reaguje jednak na głosy bliskich. W przewadze leży w łóżeczku lub kanapie. Jest pogodna i uśmiecha się do swoich „aniołków”. Jest bardzo ruchliwa.
Aktualnie Oliwka cztery razy w tygodniu dowożona jest na pięc godzin do przedszkola w Grodzisku Wlkp. oraz jeden raz w tygodniu prywatnie na rehabilitację do Łodzi koło Stęszewa. Wozi ją mama.
Regularne muszą też być wizyty u lekarzy, leczenie i intensywna rehabilitacja oraz inne środki. Wszystko pochłania zebrane pieniądze. Pomimo wsparcia najbliższych i Centrum Pomocy Rodzinie, gotówki wciąż brakuje. Z pomocą spieszą też przyjaciele i znajomi.
Włączył się też do tego „Kurier lokalny”, który zamieścił ogłoszenia o możliwości odpisania i przekazania na Oliwkę Kalembę 1 procentu z rocznego zeznania podatkowego.
Ten tekst ma też przybliżyć dziewczynkę i otworzyć serca ludzi. Pomoc jest potrzebna. Dziewczynka w tym roku kończy 8 lat.
Można wpłacać darowizny przez cały rok na konto:
Fundacja dzieciom „Zdążyć z Pomocą” Alior Bank S.A.
42 2490 0005 0000 4600 7549 3994, tytułem: 24857 Kalemba Oliwia – Darowizna na pomoc i ochronę zdrowia
Kilka zdań, które przybliżą dziecięce porażenie mózgowe – chorobę Little’a (MDP). To Wiliam John Littl’e był zdania, że ta choroba powstaje w wyniku uszkodzenia płodu w łonie matki podczas ciąży, pomiędzy 26 lub 34 tygodniu lub podczas, albo po porodzie. Z kolei psychoanalityk Zygmunt Freud uznał, że MDP jest spowodowana wcześniejszym uszkodzeniem płodu oraz nieprawidłowości rozwojowe w łonie matki. Ta teza jest najbardziej trafna. W trzydziestu procentach jednak nie udaje się ustalić przyczyny schorzenia, stąd często nazywane jest „chorobą bez definicji”. Ustalono, że na świecie choruje na nią około siedemnastu milionów ludzi.
Choroba ta jest nieuleczalna, można wielu przypadkach. Można ją minimalizować poprzez korzystanie z rehabilitacji polegającej m.in. na fizjoterapii, a także poprzez przyjmowanie lek

Jubileusz 100 lecia stęszewskiego harcerstwa
Środowisko stęszewskich harcerzy przez dwa kolejne dni świętowało „Wiekowy Jubileusz” istnienia.
Krąg Szczepu Seniorów w Stęszewie pod kierownictwem pdh. Jacka Górnego zaplonował imprezę na dwa dni, na 18 i 19 maja.
Najpierw przez kilka miesięcy gromadzono pamiątki, zdjęcia oraz inne rzeczy i przedmioty, by pokazać na wystawe w stęszewskim Muzeum Regionalnym. W sali na piętrze wyeksponowano wszystko to, co udało się pozyskać od ludzi i ze zbiorów własnych.
Wykonane zostały dwie publikacje broszurowe, banery i plakaty informujące o dacie i programie obchodów. Rozesłano zaproszenia dla gości. Przygotowano miejsca, w których miały odbywać się uroczystości. Był poczęstunek. Rozdano upominki.
Jubileusz zapoczątkowało otwarcie wystawy w M

uzeum, które mocno zaangażowało się w to przedsięwzięcie.
Krótko po godzinie 9-tej gości powitała dyr. Katarzyna Jóźwiak. Przybliżyła historię harcerstwa w Stęszewie, powiedziała o jego początku sięgającego roku 1918, kiedy to drużynę skautową założył ksiądz wikary Teodor Zimoch. Różne były losy i zawirowaniu w działalności tej organizacji. Następowały krótsze i dłuższe przerwy, ale w 1929 harcerstwo odtworzył druh Tadeusz Muller. Przyjęło ono nazwę Bolesława Chrobrego. Po kolejnej przerwie w 1931 roku drużynę harcerską założył druh Antoni Skoracki, która przyjęła nazwę Henryka Dąbrowskiego. Barwy, jakie przyjęto, to żółte chusty, a godłem zastępu został „żubr”. Harcerze złożyli przyrzeczenie, a rok później złożono pierwszą drużynę zuchów. Do wybuchu II wojny światowej harcerze brali aktywny udział w wycieczkach, obozach, zlotach i rywalizacjach z innymi drużynami.
Na tym zakończyła krótki rys szefowa Muzeum i zaprosiła do zwiedzania wystawy. Trzeba dodać, że kolejny okres przybliżenia całej historii stęszewskiego harcerstwa przewidziano na uroczystą akademię na niedzielę 19 maja w sali widowiskowo-sportowej.
Gdy jedni zwiedzali wystawę, drudzy przygotowywali na stęszewskim Rynku balon. Z nadajnikami i urządzeniami wzbił się w przestworza. Przyglądali się temu miejscowe i zaproszone grupy harcerzy oraz zuchów. Byli też mieszkańcy Stęszewa.
Przed południem dla młodych z ZHP przygotowano konkurs. Polegał on na zwidzeniu Muzeum i wyszukania najstarszych zdjęć na ekspozycji. Wszyscy dobrze się spisali, ale tylko najlepsi otrzymali nagrody.
Tego samego dnia późnym popołudniem na boisku stęszewskiej Szkoły Podstawowej odbyła się msza polowa w intencji zmarłych i żyjących harcerzy, zuchów i przyjaciół. Nabożeństwo ubogaciły czytaniem Pisma Świętego, grą i śpiewem miejscowe harcerki.
Po mszy odbyło się wręczenie krzyży harcerskich i złożenie przyrzeczeń zuchów. Towarzyszyli temu rodzice i przyjaciele.
Około godziny 20.00, za budynkiem szkoły, przy ognisku odbyło się spotkanie pokoleń. Śpiewano piosenek i pieczono kiełbaski. Ze sentymentem, a nawet z łezką w oku wracano do ulubionych ciągle będących w sercu harcerskich utworów. Do późna rozmawiano i żartowano o tym, co było,a tak szybko minęło. Humory dopisywały i apetyty też.
Wieczorem dyskotekę pod namiotem na szkolnym boisku mieli też młodsi harcerze. Bawili się przy swojej muzyce.
Niedzielny poranek na krótko zmącił spokój organizatorów. Zasnute ciemnymi chmurami niebo się otworzyło i spóściło rzęsisty deszcz. Na szczęście na kwadrans przed wyznaczoną godziną chmury się rozstąpiły i przestało podać.
Z miejsca zbiórki, spod szkoły Podstawowej kolumna harcerzy i zaproszonych gości, poprzedzana orkiestrą Dętą z Dopiewa udała się na plac przy zbiegu ulic: Poznańskiej i Wojska Polskiego. W tym miejscu nastąpiło odsłonięcie pomnika upamiętniającego ludzi zasłużonych dla stęszewskiego harcerstwa.
Nie można pominąć tych, którzy reaktywowali ruch harcerski w grodzie nad Lipnem. Byli to druhowie. Michał Biały, Roman Ciesielski, Jerzy Krzyżagórski, Janusz Zieliński, Marianna Jagodzińska i Irena Biała.
W postument obeliska wmurowano kapsułę zawierającej materiały historyczne. W chwilę po tym delegacje złożyły pod pomnikiem wiązanki kwiatów.
Kolejnym punktem docelowym był Rynek. Na Starówce odbył się uroczysty apel i składanie meldunków.
O godzinie 11.30 wrócono na boisko szkolne. Tutaj przygotowano dla wszystkich grochówkę przygotowaną w harcerskim „dużym garze”.
O godzinie 14.00 odbyła się uroczysta akademia. Została podzielona na dwie części. W pierwszej omówiono cały okres istnienia i działania stęszewskiego ZHP. Dokonali tego druh Jacek Górny, dh. Tadeusz Szypura i pdm, Dariusz Mikołajczak.
Organizatorzy podziękowali ludziom, którzy przez lata działali, wspierali i nadal wspierają miejscowe harcerstwo. Wymienieni zostali poroszeni przed scenę, gdzie wręczono im pamiątkowe dyplomy i kwiaty. Za przychylność dla harcerzy rzeźbą harcerza w rogatywce obdarowany został Burmistrz Włodzimierz Pinczak. Szef Gminy zabierając głos powiedział, że był i jest orędownikiem harcerstwa w Stęszewie. Przed lata zaproponował funkcję odbudowania harcerstwa druhowi Dariuszowi Mikołajczakowi. Ten razem z małżonką Katarzyną podjął się tego działania. Robią to skutecznie. Dodał też, że kolejne spotkanie pokoleń harcerzy już za dziesięć lat.
Ostatnim akordem lecia był koncert harcerskiego zespołu wokalno instrumentalnego „Wartaki”. Młodzież spisała się znakomicie serwując znane i mniej znane utwory. Za swój występ otrzymali duże brawa.
Jubileusz 100 lecia harcerstwa w Stęszewie zakończył się. Będzie jednak długo i ciepło wspominany.
Warto też na konie przypomnieć, że pomoc w organizację imprezy zaoferowały m.in. stęszewskie Muzeum Regionalne, Domu Kultury, ZGKiM, SP w Stęszewie, Przedszkole, Jómax, stęszewscy policjanci, osoby prywatne i firmy. Lecie finansowo wsparł też urząd Miejski Gminy Stęszew.
Nie sposób wszystkiego zawrzeć, choć bardzo by się chciało w krótkiej relacji w „Kurierze lokalnym”, który był i przeżywał Jubileusz wraz z uczestnikami. To, co udało się zebrać na łamach gazety prezentujemy.
Seweryn Kaczmarek

Dużo atrakcji i świetna zabawa
W gminie Stęszew rady sołeckie wspierane przez samorząd na okoliczność Dnia dziecka zorganizowały imprezy rozrywkowe, rekreacyjno sportowe. Dla milusińskich przygotowano coś dla ducha i ciała. Były lody, kiełbaski z grilla oraz inne smakołyki w tym ciasto i napoje. Ponadto upominkami nagradzano za uczestników poszczególnych konkurencji.
Kilka zdań o tym jak bawiono się w Stęszewie i

Wronczynie.
# Stęszew
Wewnątrz i na zewnątrz sali widowiskowo-sportowej stęszewski Dom Kultury przygotował moc atrakcji. Sala duża została podzielona na sektory. W jednym dzieci mogły spróbować swoich sił w twórczości artystycznej. Można było też skorzystać z malowania twarzyczki. W części sportowej było mini boisko a obok dwie dmuchane budowle. Chętnych do wspinana i ślizgów nie brakowało. Na zewnątrz sali ustawiono płytki basen wypełniony wodą do pluskania bądź ślizgania na desce. Amatorów pierwszych tegorocznych kąpieli na świeżym powietrzu było sporo. Oczywiście nie zabrakło słodkich niespodzianek i łakoci. Było tak fajnie, że nikt nie chciał wracać do domu.
# Wronczyn
Na obiekcie sportowym we Wronczynie organizatorzy przygotowali dla dzieci liczne konkurencje sprawnościowe. Były punktowane rzuty do specjalnych kieszeni i koszyczków. Wyniki zapisywano a po zakończeniu konkurencji wręczano upominki. Był też slalom pomiędzy tyczkami. Ponadto na obiekt przybył wóz OSP w Strykowie i radiowóz Policyjny. Do oglądani i zapoznania się z tymi pojazdami zapraszali strażacy i funkcjonariusz. Radość dzieci wzbudziła chodząca duża maskotka „Ferdy”. Towarzyszyła jej bajecznie ubrana Aneta Serba, która częstował milusińskich cukierkami. Oprócz tego dla dzieci były lody i słodycze. Dla amatorów wspinaczki był dmuchany zamek. Zabawa do samego wieczora we Wronczynie była przednia.
Na imprezę przybyła zastępca burmistrz Dorota Stachowiak i radna Barbara Sikorska. (k)

Pod patronatem „Kuriera Lokalnego”

Okazały „leszcz” i „okoń”
W sobotę 1 czerwca nad Lipnem stęszewskie koło PZW 121 z okazji „Dani dziecka” zorganizowało zawody wędkarskie dla dzieci i młodzieży.
Pragniemy dodać, ze sponsoringiem i patronatem imprezę otoczyła nasza gazeta.
Do rywalizacji w sobotnie ładne i cieple przedpołudniowe w kategorii zrzeszonych i niezrzeszonych przystąpiło czternaścioro zawodników. Do godziny 9.00 do 11.00 młodzi adepci wędkarstwa starali się złowić jak największe okazy. Do końcowego wyniku liczyły się trzy najdłuższe ryby. Trzeba przyznać, że młodzież dobrze radziła sobie na swoich stanowiskach. Raz po raz do siatek trafiały ryby. W przewadze były to średniaki, ale też trafiały się spore okazy. I tak Alan Majorczyk wyciągnął okonia o wymiarze 29,5 cm. O trzy centymetr dłuższym leszczem mógł się pochwalić Stasiu Szulc-Szymański. W gronie uczestniczących w imprezie byli Lenka Szkudlarek, która dzielnie wspierała siostrę Anię. Był też 4 letni Szymek Polaszyk, któremu trochę pomagał tata. Na zawody przyjechali ze Strykowa zawodnicy Spójni, którzy relaksowali się przed popołudniowymi zawodami.
O wyznaczonej godzinie do pracy wzięli się sędziowie. Obeszli kolejno stanowiska i dokonali pomiarów. Podczas posiłku uczestników imprezy komisja dokonała podsumowania. Podajemy wyniki zawodów.
Wśród zrzeszonych pierwsze miejsce wywalczył Alan Majorczyk z rybami o długości 29,9 + 17 + 15,2 co dało 61,7 cm.
II lokata przypadła Julianowi Majorczykowi 21 + 17 + 16 wynik 55 cm.
III miejsce Karol Napierała 18 + 17 + 17 = 53,5 cm
IV lokata Kacper Bałuszak 19,5 + 16,5 + 15,5 = 51,5 cm.
V miejsce Zuzanna Krawiec 17 + 16,5 + 16,5 = 51 cm.
VI lokata Marcin Pachurski 17 + 16,5 + 16 = 50,8 cm.
VII miejsce Szymon Lulczyński 16 + 15 + 14 = 45 cm.
VIII Mateusz Rybarski tylko jedna ryba o długości 14 cm.
IX Jakub Hampel także jedna ryba 13 cm.
Wśród niezrzeszonych:
I Stanisław Szulc- Szymański 34,2 + 17 + 15 = 65,5 cm.
II Maksymilian Lulczyński 17,5 + 17 + 17 = 51’5 cm.
III Anna Szudlarek 17,5 + 17 + 15,8 = 50,3 cm.
IV Bartosz Stęga 16,8 + 15,5 + 15,5 = 47, 8 cm.
V Szymon Polaszyk 15,5 + 15,5 + 15,2 = 46,2 cm.
W obydwóch kategoriach puchary dla najlepszych ufundowane przez „Kl” wręczył red. Seweryn Kaczmarek. Wszyscy uczestnicy zawodów otrzymali nagrody.
Kolejna impreza dla dzieci i młodzieży oraz dorosłych zostaną rozegrane podczas Dni Stęszewa 22 i 23 czerwca nad Lipnem. (k)

 

Kobieta w czterech porach roku
Wiele się dzieje w Muzeum Regionalnym w Stęszewie. Dosłownie wystawa goni wystawę. Oprócz tego odbywają się spotkania grup rękodzieła artystycznego. Jakby tego było mało to „świątynia zabytków” poddawana jest kosmetyce sal i wymianie gablot.
W piątek 1 czerwca w stęszewskim Muzeum Regionalnym otwarto wystawę fotografii uczennic Szkoły Podstawowej w Stęszewie.
Dokonała tego witając serdecznie przybyłych wprowadzając jednocześnie w klimat wystawy dyr. Katarzyna Jóźwiak.
Warto od razu dodać, że dobra relacja muzeum z nauczycielką Stellą Szlejf Gołąb szefową kółka fotograficznego zaowocowała czwartą już ekspozycją zdjęć wykonanych przez uczennice tej szkoły. Tym razem zaprezentowane zostały „Kobiety w czterech porach roku”. Pasjonatki robienia foto: Nina Bednarczyk, Monika Lisak, Julia Polaczyk, Kataryna Romaniv i Sandra Benenowska przez wiele miesięcy wspierane przez Stellę Szlejf Gołąb robiły ujęcie w różnych miejscach z odpowiednią scenografią, strojami. Choć tematyka skupiała się na kobiecie to wiele czynników było inspirowane życiem i historią. Dziewczyny w kilku zadaniach same opowiedziały o tym jak ich projekty powstały oraz o pasji robienia zdjęć.
Wiele ciepłych słów padło ze słów przybyłych. Gratulowano pomysłów i zachęcano do dalszej przygody z aparatem i fotografiami. Były też buziaki i kwiatki.
Nie będziemy na łamach „Kl” opisywać zdjęć, ponieważ trzeba je zobaczyć i podziwiać. Trzeba podkreślić, że jest, co. Wystawa potrwa do 30 sierpnia a więc trzeba podjąć decyzję i odwiedzić stęszewskie muzeum.
Kilka zdań o otoczce wystawy. Przed wyznaczoną godziną jej otwarcia do muzeum przyszły dziewczyny z kółka tanecznego stęszewskiej Szkoły Podstawowej. Przy muzyce pod filarami pokazały fajne układy choreograficzne.
Przed wejściem przybyłych witały pracownice muzeum. Dla wszystkich panie przygotowały jak zwykle słodkie, co nie, co i napoje. Na wystawę przybyła licznie rodzina autorek foto, przyjaciele oraz nauczyciele. Burmistrza tym razem reprezentowała sekretarz Joanna Zaborska. (k)

W sobotę 25 maja z małym poślizgiem druhowie Ochotniczej Straży Pożarnej gminy Stęszew uroczyście obchodzili święto swojego patrona Świętego Floriana. Tym razem miejscem świętowania był Stęszew.
O godzinie 17.00 druhowie krokiem defiladowym, prowadzeni przez komendanta Gminnego dh Bernarda Jankowskiego, razem z pocztem sztandarowym wkroczyli do świątyni. Strażacy w dwóch szeregach stanęli naprzeciw głównego ołtarza. Poczet sztandarowy zajął miejsce przy bocznym ołtarzu. W ławach zasiedli przedstawiciele władz samorządowych, młodzież DOSP, ich opiekunowie i rodzice oraz mieszkańcy Gminy.
W intencji żyjących i zmarłych ochotników Mszę Św. odprawił ks. wikariusz Artur Wojczyński. Na koniec kapłan udzielił błogosławieństwa wszystkim uczestniczącym w uroczystym nabożeństwie.
Z kościoła kolumna ochotników i gości poprzedzana przez wóz bojowy OSP udała się na teren przy Urzędzie Gminy gdzie nad Samicą przygotowano miejsce na drugą część Dania Strażaka.
Do ochotników zwrócił się burmistrz Włodzimierz Pinczak. Szef Gminy docenił ofiarność i zaangażowanie ochotników i życzył i bezpiecznych i w pełnym składzie wyjazdów i powrotów z akcji. W podobnym tonie mówił też komendant Gminny Bernard Jankowski.
Po tym padała komenda rozjeść się i druhowie już na luzie zasiedli do posiłku. Z apetytem zajadano się grochówką

Przy okazji świętowania rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja warto kilka zdań poświęcić temu wydarzeniu.
Jako pierwsi w Europie, a jako drudzy na świecie, Polacy mieli ustawę regulującą ustrój prawny Rzeczypospolitej. Oficjalnie została przyjęta w dniu 3 maja 1791 roku. Tylko konstytucja amerykańska była starsza od naszej o cztery lata i zaczęła obowiązywać w 1787 roku. Na upamiętnienie tego historycznego wydarzenia zostało ono zapisane, jako Święto Konstytucji 3 Maja.
Jakiekolwiek uroczystości, czy akcenty na tę okoliczność nie były dozwolone podczas rozbiorów i zawieruchy wojennej. Także za czasów rządów PRL-u nie wyeksponywano tego święta. Uznane zostało przez Kościół znacznie później, bo jak się przyjrzeć historii, to duchownii z tamtego okresu nie uznali tej konstytucji. Targowica, czyli zdrada polskich interesów przez książąt miała pełne poparcie Kościoła i wciągała Polskę w ręce Rosji i carycy Katarzyny.
W Stęszewie 3 maja tego roku w kościele pw. Świętej Trójcy” odbyła się msza za Ojczyznę. Homilię na tę okoliczność przygotował ks. wikariusz Artur Wojczyński.
Po nabożeństwie spod świątyni poczty sztandarowe i delegacje udały się na stęszewski Rynek. Na „Starówce”, po odśpiewaniu hymnu, delegacje złożyły pod pomnikiem wiązanki kwiatów.
Wydarzenia sprzed 228 lat ważne dla Polski i Europy, a związane z uchwaleniem Konstytucji 3 Maja, w krótkim wystąpieniu przypomniał burmistrz Włodzimierz Pinczak, który kończąc podziękował

Mistrz Koła 121

Zawody odbyły się w dwóch turach. Pierwsza tura 1 maja została rozegrana na Jeziorze Strykowskim. Na turę drugą zawodnicy przenieśli się 3 maja nad Jezioro Lipno do Stęszewa. Rywalizowało ze sobą

18 zawodników.

Mistrzem Koła 121 Stęszew na rok 2019 został Robert Grędas. Druga lokata przypadła dla Jerzego Zawielaka, a trzeci był Tomek Brodowski/

Trzy kolejne miejsca zajęli: Stanisława Szlufik, Henryk Majorczyk i Marek Kaczmarek.

Zawody zakończone zostały wręczeniem upominków i kiełbaską przy ognisku.(opr.maz)