poniedziałek, 25 października 2021

Piłka Nożna

W piątkowy wieczór l lipca 2005 roku grodziska drużyna Klubu Groclin-Dyskobolia – razem z wiernymi kibicami i sympatykami futbolu – świętowała zdobycie Wicemistrza Polski i Pucharu Polski.

Jedyna porażka w rozgrywkach Pucharu Polski była w wyjazdowym meczu z Zagłębiem Lubiń 1:0. Przegrana nie odebrała Groclinowi trofeum, pierwszego tego typu w historii Klubu. Do sukcesu wystarczyła wygrana z pierwszego meczu 2:0.

Tamtego dnia, w piątkowy wieczór świętowano na grodziskim stadionie, a potem na Rynku. Uroczystość zaczęła się mszą odprawioną przez kapelana Piotra Loba. Na stadionie ksiądz powiedział:

– Ileż radości i smutku tu przeżyliśmy, ale dziś jest powód szczególny, aby tu przyjść i spotkać się po raz ostatni w tym, tak szczególnym i niezwykłym sezonie. Gromadzimy się na wielkim dziękczynieniu za to wszystko, czego byliśmy świadkami. Oto nasza ukochana drużyna, po raz pierwszy, w 83-letniej historii swego istnienia, zdobyła Puchar Polski i po raz drugi tytuł Wicemistrza Polskiej Ligi. Nasi juniorzy starsi zostali Mistrzami Wielkopolski. Za to wszystko pragniemy dziś, w sposób szczególny podziękować, sprawując mszę świętą w tej intencji dziękczynnej, bo wiele mamy do zawdzięczenia Bożej Opaczności – zakończył mowę kapelan drużyny.

Ze stadionu piłkarze odkrytym autokarem pojechali na miasto, potem dotarli na Rynek. Przy Ratuszu odbywała się dalsza część uroczystości, czyli wręczenie Pucharu i medali Wicemistrzom Polski.

Na początku głos zabrał burmistrz Grodziska Wielkopolskiego Henryk Szymański, który powitał Zbigniewa Drzymałę – prezesa Klubu Groclin-Dyskobolia i jego piłkarzy. Przypomniał, że prezes posiada tytuł Honorowego Obywatela Miasta Grodziska. Przywitał też trenera reprezentacji Polski – Pawła Janasa, prezesa Wielkolopolskiego Związku Piłki Nożnej – Stefana Antkowiaka, posła na Sejm RP – Stanisława Steca, działaczy Klubu, wiernych kibiców, mieszkańców i pozostałych gości.

Po tej części Henryk Szymański i przewodniczący Rady Miasta Marek Kinecki wręczyli puchar. W imieniu Klubu odebrał go piłkarz Igor Kozioł.

Zbigniew Drzymała i trener Duszan Radolsky otrzymali od włodarzy miasta listy gratulacyjne. Padły też słowa życzące dalszych sukcesów, które dostarczą wiele radości i satyfakcji. Podkreślano, że takie wydarzenie, to splendor dla miasta.

Wtedy głos zabrał prezes Groclinu i powiedział:

– Sportowi bohaterowie wprowadzili maleńki Grodzisk na karty historii polskiego futbolu. Jesteśmy im wszystkim wdzięczni. W Grodzisku mamy – poza wiarę w Kościół – wiarę w futbol. Ta druga wiara jest tak samo silna, a do tego daje nam tyle radości i powoduje, że Grodzisk jest tak popularny i wspaniały. Ale poza tym wszystkim wspaniali są nasi pracownicy, pracownicy Groclinu. Chciałbym im serdecznie podziękować, bo tych kilka tysięcy ludzi utrzymuje zawodników i drużyny. Dziękuję wam. Jesteście wspaniali.

Stafan Antkowiak i Paweł Janas wręczyli złote medale juniorom za Mistrzostwo Wielkopolski.

W podziękowaniu dla wiernych kibiców i sympatyków zagrał zespół De Mono. Tamto świętowanie zakończyło się pokazem fajerwerków dla społeczeństwa, a bankietem dla gości. Tak się radowali w Grodzisku ponad piętnaście lat temu.

* * *

Zbigniew Drzymała do niedawna był jednym z najbardziej znanych biznesmenów inwestujących w futbol. Jego firma Groclin zajmowała się produkcją wyposażenia akcesoriów samochodowych – głównie foteli i ich poszycia. Na początku lat 90-tych Drzymała zaczął sponsorować mały klub Dyskobolia. Inwestował w rozbudowe stadionu i w piłkę. Kupował znanych piłkarzy i błyskawicznie awansował do I ligi. W efekcie drużyna z kilkunastotysięcznego miasta stała się jednym z najsilniejszych polskich zespołów piłkarskich. W 2003 i 2005 roku Groclin wywalczył wicemistrzostwo Polski, a w 2005 i 2007 roku zdobył Puchar Polski.

W sezonie 2003/04 Groclin rewelacyjnie spisywał się w Pucharze UEFA – najpierw wyeliminował Herthę Berlin, później Manchester City, a z rywalizacji odpadł dopiero po meczach z Bordeaux.

Po latach inwestowania w futbol w małej miejscowości Drzymała postanowił przenieść się do Wrocławia i był bardzo blisko doprowadzenia do fuzji ze Śląskiem. W tej sprawie podpisano już nawet list intencyjny. Ostatecznie prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz wycofał się z fuzji Śląska z Groclinem i rozmowy się zakończyły. W 2008 roku Drzymała spółkę piłkarską sprzedał Józefowi Wojciechowskiemu, a zespół występował już w ekstraklasie, jako Polonia Warszawa. Po tej transakcji Zbigniew Drzymała wycofał się z futbolu.

I teraz, po kilkunastu latach wróciła sprawa Klubu Groclin-Dyskobolia.

Sąd Okręgowy we Wrocławiu skazał dwie osoby z otoczenie Groclinu, bo uznał, że ostatni z meczów o Puchar Polski był ustawiony. Jacka G. byłego sędziego piłkarskiego skazano na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na cztery lata, na 10 tysięcy złotych grzywny i zakano mu zajmowania stanowisk i organizowania imprez sportowych przez cztery lata. Z kolei działacz Klubu Groclin Władysław K. został skazany na rok i trzy miesiące pozbawienia wolności, w zawieszeniu na trzy lata oraz na grzywnę 3,5 tysiąca złotych.

Trwa proces trzeciej oskarżonej osoby, czyli prezesa Groclinu. Sprawa cały czas jest w toku. Rozprawy prowadzone są w Sądzie Rejonowym w Grodzisku. Bywają odraczane, bo Zbigniew Drzymała jest chory. Proces trwa od 10 maja 2018. Prokuratura postawiła mu trzy zarzuty dotyczące meczów: *7 maja 2004 Groclin Grodzisk Wielkopolski – Amica Wronki 1:1, *16 kwietnia 2005 Groclin Grodzisk Wielkopolski – Amica Wronki 4:0 i *18 czerwca 2005 Groclin Grodzisk Wielkopolski – Zagłębie Lubin 2:0 (PP). W akcie oskarżenia można przeczytać, że w Groclinie kupowano jedynie mecze wybrane przez prezesa. Były to mecze wskazane ze względów ambicjonalnych (np. derby Wielkopolski) lub ze względu na układ tabeli. Spotkania derbowe były rozgrywane z Amicą Wronki i Lechem Poznań.

Oskarżenie mówi, że Zbigniew Drzymała miał zlecić Władysławowi K. – menadżerowi drużyny złożenie propozycji korupcyjnej sędziemu. Sędzią tego spotkania był międzynarodowy arbiter Jacek G. Działacz zaproponował arbitrowi gotówkę za zwycięstwo swojej drużyny. Sędzia propozycję przyjął. Dopiero po meczu i to nie od razu Władysław K. pojechał do siedziby PZPN do Warszawy. Obaj panowie się spotkali. Kiedy sędzia Jacek G. odwoził Władysława K. na Dworzec Centralny, w samochodzie doszło do przekazania pieniędzy.

Po latach, gdy w mediach pojawiły się informacje o zatrzymaniu byłego kierownika drużyny, Zbigniew Drzymała sam zgłosił się do prokuratury i złożył obszerne wyjaśnienia. W całości odrzucił stawiane zarzuty. Pan Zbigniew prosił w sądzie o stosowania pełnych danych osobowych i wizerunku w publikacjach dotyczących stawianych mu zarzutów.

Niedawno Zarząd PZPN podjął decyzję pozbawiającą Groclin-Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski Pucharu Polski z 2005. Wtedy Klub „Nasza Dyskobolia” usunęła informację ze swojej strony o zdobyciu Pucharu Polski w 2005 roku.

– Małemu było łatwo zabrać, tak jak to zrobił PZPN. Odebrano puchar grodziskiej drużynie, a razem z tym powinni odebrać innym. Niech odbiorą też Wiśle, Płockowi i Lechowi. Byłoby to minimum przyzwoitości – mówią grodziscy kibice odnosząc się do sprawy ustawionego meczu podczas finału Pucharu Polski.

***

Dla mniej wtajemniczonych napiszemy, że Puchar Polski w piłce nożnej mężczyzn, to cykliczne rozgrywki piłkarskie, organizowane co roku przez Polski Związek Piłki Nożnej pod patronatem Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej dla polskich drużyn klubowych, zarówno amatorskich, jak i profesjonalnych. Zdobywca tytułu otrzymuje prawo gry w kwalifikacjach Ligi Europy UEFA oraz w Superpucharze Polski.

Z racji liczby uczestniczących w nim drużyn, są to najbardziej prestiżowe i masowe rozgrywki pucharowe prowadzone w Polsce. Potocznie nazywa się je pucharem tysiąca drużyn.

Ewa Noga-Mazurek

Obra 1912 Kościan – KS Opatówek 0:1 (0:1)

Z tym rywalem miał być mecz na przełamanie drużyny Obry. Niżej notowany rywal , którego nasi w rudzie jesiennej pokonali u siebie miał był pierwszym punktowym „kąskiem” dla gospodarzy. Miał być, ale nie był, bo stanął w gardle naszej ekipie. To goście okazali się może nie lepsi, ale skuteczniejsi i wygrali zawody. A nasi cóż prują schodami w dół i trudno jest przewidzieć, kiedy w tej drodze się zatrzymają.
Spotkanie rozpoczęło się z dziesięciominutowym opóźnieniem. Spowodowane to było protestem zawodników Obry Kościan przeciwko decyzji Burmistrza Miasta Kościana Piotra Ruszkiewicza o nie przyznaniu dotacji na rok 2019.
Przez pół godziny pierwszej części zawodów nasi przeważali i stwarzali sytuacje strzeleckie. Nic jednak z tego nie wychodziło, bo piłka za każdym razem mijała cel. Wystarczyła jedna sytuacja w polu karnym Obry, aby goście wywalczyli rzut karny. „Jedenastkę” zamienili na gola na 0:1. Doskonałą okazję do doprowadzenia do remisu miał w 43’ Tomasz Marcinkowski. Piłkę zmierzającą do bramki wybił obrońca gości. Przyjezdni też w samej końcówce pierwszej odsłony zaatakowali, ale na przeszkodzie w strzeleniu gola stanął nasz bramkarz.
Druga połowa to niestety gospodarzy bicie głową w mur w obronę i bramkarza gości. Pomimo kilku niezłych sytuacji ani razu naszym nie udało się zmusić do kapitulacji golkipera przyjezdnych. Goście ograniczali się do mocnej obrony i wybijaniu Obry z rytmu. Taktyka ta powiodła się i wywieźli z Kościana komplet punktów.
W kolejnej turze Obra zmierzy się na wyjeździe z Orkanem w Śmiłowie. Jeżeli tam nasi pogubią punkty to nie tylko, że o awansie będą musieli zapomnieć, ale walczyć o utrzymanie w IV lidze. (k)

Kotwica Kórnik – Obra 1912 Kościan 5:1 (3:0)
Dotkliwa weryfikacja Obry
Przed rozpoczęciem rozgrywek o mistrzostwo IV ligi w „Kl” ukazał się artykuł pt. „Liga zweryfikuje Obrę”. Niestety autor miał rację i rozgrywki układają się mocno niepomyślnie dla „obrzanki” Drugi mecz i druga pobrząka i to każda bardziej dotkliwa. O ile z Nielbą można było zakładać przegraną to już klęska z broniącą się przed spadkiem Kotwicą już nie. To już nawet nie chodzi o rozmiary, ale o fatalny styl. Nie ma obrony, ani też środka nie mówiąc o dziurawych tyłach.
W Kórniku, który prowadzi były zawodnik i szkoleniowiec kościańskiej Obry Piotr Sołtysiak perfekcyjnie przygotował swój zespół do pojedynku z wyżej notowanym rywalem. Przemyślane ataki Kotwicy już w 5’ dały im prowadzenie. Gol sprawił, że gospodarze zaczęli grać spokojnie. Goście z kolei próbowali przejść inicjatywę. Nie udawało się naszym ani skonstruować skutecznego ataku, ani też korzyści nie przynosiły stałe fragmenty gry. W tym elemencie także lepsi byli miejscowi. W 43’ gospodarze z dystansu podwyższyli na 2;0. Goście jeszcze nie otrząsnęli się a już w 45’ pogrywali 3:0.
Trener Obry próbował tchnąć ducha w poczynania swój zespół. Pojawili się nowi gracze na boisku. Przez kilka minut drugiej odsłony nasi przeważali. Wystarczyła chwila zawahania, aby Kotwica w 52’ trafiła do naszej siatki na 4:0. Oszołomieni goście nie potrafili opanować sytuacji na boisku. W 62’ gospodarze cieszyli się z pierwszego gola. Naszym przyszło walczyć, choć o honorowe trafienie. W 73’ sztuka ta udała się Tomaszowi Marcinkowskiemu, który w pojedynku sam na sam pokonał golkiper rywali na 5:1.
Do końca już nie udało się niczego więcej ugrać i nasi musieli schodzić z boiska ze spuszczonymi głowami.
Czy kolejne mecze będą równie przykre dla zespołu z Kościana czas pokaże. Okazją do częściowej rehabilitacji będzie mecz z KS Opatówek.
Obra: Daniel Tomczak – Kacper Borowiak (46’ Patryk Krawczyk), Krzysztof Marchewka, Michał Gelert, Mateusz Józefiak (46’ Dawid Ratajczak), Mateusz Adamski, Dawid Jarka, Piotr Sznabel, Szymon Słoma (60’ Tomasz Olejnik), Maciej Przewłocki (46’ Krzysztof Marchewka), Krystian Łukaszyk.(k)

Ciekawe wieści z Obry
Po rudzie jesiennej sezonu 2018/2019 piłkarze kościańskiej Obry z dorobkiem 34 punktów plasują się na piątym miejscu tabeli IV ligi. Do lidera Lubuszanina Trzcianka nasi tracą dziesięć punktów, które byłby do odrobienia. Określenie byłoby możliwe jest wyzwaniem, ale do zrealizowania. Warunkiem jest mocny skład, dobre przygotowanie, pełne zaangażowanie i mądra taktyka na wszystkie mecze.
Niestety jak można się zorientować nie uda się chyba jednak zrealizować planów. Powodem póki, co jest osłabienia a nie wzmocnienie zespołu. Z Obry w zimowej przerwie z różnych względów odeszli: Marcin Masełkowski, Tomasz Kaczmarek, Mateusz Witomski, Jacek Żak i Mateusz Boroń.
Głośno nie mówi się o wzmocnieniach, bo trudno jest mówić skoro na to potrzebna jest kasa i to zapewne duża. Wygląda na to, że trener Krzysztof Knychała taka jak „krawiec” będzie kroił z tego, co będzie miał do dyspozycji.
Do treningów nasz zespół powrócili 15 stycznia. Zawodnicy pracują nad siłą i wytrzymałością. Na początku lutego rozpoczną się mecze sparingowe. W sumie nasi rozegrają pięć spotkań kontrolnych m.in. ze Spartą Szamotuły, Wartą Gorzów, Victorią Września, Orłem Międzyrzecz.
Pierwszy mecz mistrzowski Obra rozegra z Nielbą we Wągrowcu.
Czas pokaże, czy czarny scenariusz autora tekstu będzie miał przełożenie na postawę naszego zespołu. Oby tak się nie stało. (k)

Spójnia Strykowo – TSG Kamieniec 2:4 (1:1)
Radość, ale tylko gości
Bez trzech swoich armat: Bartka i Macieja Urbaniaków, Grzegorza Hojana i nominalnego bramkarza Patryka Kurowskiego przyszło walczyć Spójni 2 września o ligowe punkty z TSG Kamieniec. W tej sytuacji tylko nieliczni liczyli na korzystny wynik.
Nastawieni bojowo gracze Spójni, prowadzeni przez doświadczonego „prezesa” Mateusza Przybyłowskiego, w pierwszej połowie poczynali sobie dość dobrze. Szału nie grali, ale stwarzali sobie sytuacje strzeleckie. Z trzech okazji Spójnia na gola zamieniła jedną. W 37’, na czystej pozycji znalazł się Mateusz Przybyłowski i trafił do siatki na 1:0. Wydawało się, że ta część zakończy się minimalnym, ale prowadzeniem gospodarzy. Niestety błąd bramkarza Spójni sprawił, że piłka wpadła mu za „kołnierz” do siatki na 1:1. Autorem gola dla TSG był Paweł Brzeskot.
Druga odsłona była fatalna w wykonaniu miejscowych. Grali bez pomysłu, niedokładnie a do tego niezdecydowanie. Zgoła inaczej poczynali sobie goście. Zaczęli przeważać i raz po raz groźnie atakowali. Dwie obrony golkipera Spójni jeszcze nie zmienił rezultatu, ale już kolejna w 72’ dała prowadzenie gościom Na listę strzelców wpisał się Marcin Chwirot. Po trzech minutach TSG wygrywał już 1:3. Rozpędzonego napastnika gości nieprzepisowo zatrzymywał obrońca Spójni i sędzina podyktowała rzut karny. „Jedenastkę” na gola zamienił Przemysław Gawron.
Gospodarze próbowali odwrócić losy meczu. W 82’ cień szansy dla Spójni dał młodziutki Kacper Bałuszak. Piłka po jego uderzeni z około 30 metrów znalazła drogę do siatki i było 2:3. Najlepszą obroną jest atak. Tak uczynili przyjezdni. Mocno zaatakowali i 86’ mierzonym strzałem napastnik goście ustalił wynik na 2:4. Po tym ciosie już miejscowi się nie podnieśli. Po meczu taniec radości odtańczyli na środku boiska przyjezdni.
Komentarzem do zawodów niech będą słowa trenera Spójnia Norberta Bławata – „Trzepią nas wszyscy”.
Spójnia: Dariusz Idkowiak – Krystian Kurkowiak, Mateusz Królik, Łukasz Rajewicz, Sebastian Rajewicz (71’ Arkadiusz Szczygielski) – Kacper Sobański (75’ Piotr Pawlak), Daniel Kańduła, Adrian Korek (77’ Arkadiusz Skóra), Radosław Łuczak (80’ Tomasz Borowicz), Piotr Kaczmarek (86’ Norbert Wojda) – Mateusz Przybyłowski (60’ Kacper Bałuszek).
TSG: Mateusz Chojnacki – Szymon Łamaszewski, Marcin Chwirot, Mateusz Piotrowiak, Przemysław Gawron, Jacek Kozłowski,

S spójnia przed ligą 2018

Wcale nie łatwi rywale

Pierwsza kolejka klasy okręgowej odbędzie się 19 sierpnia. Na inaugurację do Strykowa przyjedzie rywal za miedzy LZS Wronczyn.

W drugiej turze 28.08 Spójnia pojedzie do Czarnych Wróblewo.

W pierwszy dzień września w Strykowie wystąpi TSG Kamieniec. Trudna przeprawa czeka Spójnie w czwartym pojedynku, kiedy to uda się do Tarnowii II Tarnowo Podgórne. Ostatni mecz w rundzie jesiennej Spójnia rozegra 10 października z NKS Niepruszewo.

Zespół Norberta Bławata wkrótce wejdzie w „kierat” treningowy. Z wieści docierających ze Spójni nastąpią kosmetyczne zmiany w kadrze zespołu. Występować ma sporo młodzieży. W toku przygotowań Spójnia zaplanowane ma gry kontrolne z różnymi rywalami. Pierwszy sparing Spójnia rozegra z Orłem Kranowo. Kolejne mają być rozegrane z Patrią Buk i NAP Nowy Tomyśl.

Pozostałe mecze Spójni w sezonie piłkarski 2018/2018.

15.09 Byki Obrowo (dom)

22.09 Sparta Szamotuły (dom)

29.09 Sokół Duszniki (wyjazd)

6.10 Patria Buk (dom)

13.10 Orzeł Słopanowo (wyjazd)

20.10 Orzeł Granowo (dom)

27.10 Orkan Konarzewo (wyjazd)

3.11 Orkan Objezierze (dom)

10.11 NKS Niepruszewo (wyjazd)

Z rozgrywek klasy okręgowej wycofały się Orły Pniewy i Sokół Rakoniewice. Sprawiło to, że na tym poziomie będzie występował trzynaście drużyn. Trzeba jednak dodać, że zespoły wcale nie są słabe i o punkty nie będzie łatwo. (k)

K sparingi Obry sezon 2018

Różnie w grach kontrolnych

Przygotowująca się do nowego sezony w rozgrywkach IV ligi kościańska Obra zalicza kolejne sparingi. Trudno jest patrząc na grę naszego zespołu o konkretną ocenę. Zawodnicy mają w nogach ciężkie treningi i jeszcze niewiele zajęć z piłką. Panowanie nad futbolówką, taktyka oraz ustawienie zespołu jest w ciągłym szlifowaniu. Póki, co Obra raz wygrywa a raz przegrywa, ale to nie jest istotne w okresie przygotowawczym. Forma, siła, szybkość i skuteczność mają dać wymierne korzyści w batalii ligowej. Te czynniki będą decydować w lidze zważywszy, że jest ona bardzo długa a każda z drużyn rozegra dziewiętnaście spotkań.

Krótkie relacje z gier kontrolnych.

Polonia 1912 Leszno – Obra 1912 Kościan 1:2 (0:1)

Pierwsza wygrana

Po wyrównanym pojedynku nasi pokonali na wyjeździe leszczyńską Polonię. Obra do przerwy prowadziła 0:1 po golu samobójczym rywali. Golkiper miejscowych tak fatalnie interweniował, że z piłką wpadł do siatki.

Druga odsłona tak, jaki pierwsza była mało ciekawa a do tego chaotyczna. W 55’ gospodarze doprowadzili do remisu. Nasi jednak powalczyli i w 80’ strzelili na 1:2. Ponownie miejscowy golkiper nie popisał się. Piłka po ni to strzale ni dograniu wpadła do bramki. Faktem było, że strzelający Michał Waliszewski sprytnie uderzył.

Trener Obry Krzysztof Knychała w tych zawodach dał pograć wszystkim swoim graczom oraz testowanym, którzy są w orbicie zainteresowania kościańskiego klubu. (k)

Polonia Środa Wlkp. – Obra 1912 Kościan 3:0 (1:0)

Porażka po niezłym meczu

Nasi źle rozpoczęli zawody w Środzie. Już w 3’ Obra przegrywała 0:1. Ekipa z Kościana otrząsnęła się i zaczęła grać lepiej. Okresami goście dotrzymywali kroku miejscowym. Dwukrotnie Obra była bliska doprowadzenia do remisu. Niestety ani Filip Tylczyński, ani Krystian Łukaszyk nie zmusili do kapitulacji golkipera Polonii.

W drugiej połowie pomimo uwag i zmian kadrowych dokonanych przez naszego szkoleniowca Obra ustępowała gospodarzom. Polonia kilkakrotnie groźnie zaatakowała. Tylko dobrej dyspozycji swojego bramkarza długo przegrywali tylko jedną bramką. Bramkarz nie mógł w nieskończoność trzymać wynik. Szczęście opuściło w 80’ kiedy to pokonał go z rzutu wolnego napastnik rywali strzelając na 2:0. Naszym gol podciął skrzydła. Z kolei rywali szarpnęli i w 86’ ustalili wynik na 3:0.

Na trzeci z zaplanowanych czterech pojedynków 21 lipca Obra rozegra w Dopiewie z tamtejszym GKS-em.

Kibicom naszego zespołu należy się informacja, że ich pupile 4 sierpnia na inaugurację ligi zmierzą się z Nielbą w Wągrowcu. Jak trudny to teren nikogo nie trzeba przekonywać.

W drugiej turze Obra podejmować będzie na swoim boisku Kotwicę Kornik Dalej w trzeciej kolejce 15 sierpnia uda się na mało znany teren KS Opatówko. W dniu 18 sierpnia do Obry zawita Orkan Śmiłowo. (k)